PLAKAT POLSKI

Polski plakat 21 wieku

2007Amores EYES_WIDE_second

Ela Wojciechowska                                                           Leszek Żebrowski

Na dobry plakat artystyczny składa się wiele elementów. Jego głównym zadaniem jest niewątpliwie reklama, przyciąganie uwagi i przekazanie wiadomości. Poprzez oryginalny pomysł i ciekawie zrealizowany projekt plakat powinien natychmiast przemawiać do przechodniów – zarówno za sprawą obrazu czy znaku graficznego, jak i prostego języka – tak, by jego prawdziwe przesłanie zostało właściwie zinterpretowane. Z jednej strony plakat powinien ukazywać „atmosferę” głoszonej tematyki, z drugiej – poprzez piękno, humor, kolor, wdzięk lub inne wartości – przyciągać wzrok, skupić uwagę widza, aby w pełni mógł on przyswoić intencje reklamodawcy. Te cele są osiągane tylko wtedy, kiedy wszystkie elementy sztuki plakatu pozostają w odpowiednim stosunku wobec siebie i kiedy współpraca między zamawiającym a projektantem, drukarzem i rozlepiaczem plakatów jest prawidłowa. Być może w niedalekiej przyszłości papierowe plakaty zostaną zastąpione przez projekty wyświetlane na prawie płaskich monitorach – wtedy znikną dwa ostatnie ogniwa: drukarz i rozlepiacz. Zamawiający jednak powinni zawsze mieć zaufanie do projektantów, a ci z kolei muszą być odpowiednio przygotowani do pracy. Ich zawód jest wymagający, a rola reklamy niezwykle ważna. W przeciwieństwie do malarzy sztalugowych i grafików warsztatowych, którzy zazwyczaj mogą cieszyć się nieskrępowaną swobodą i puszczać wodze fantazji, projektanci plakatów pracują w ramach wyznaczonych granic tematu i odbioru. Są zobowiązani do utrzymania wysokich standardów estetycznych, a także do osiągania odważnych i oryginalnych efektów, nadających się do powielenia metodą druku i budzących żywe reakcje u przechodniów. Na tym polu działania, gdzie tak łatwo o porażkę, sukces osiągają tylko ci, którzy mają dar uchwycenia i rozwiązania problemów z wyczuciem i zrozumieniem. Ich prace, będące dowodem na geniusz twórców, zasługują na przymiotnik: artystyczne.
Uzmysłowiłem sobie niedawno, że już pół wieku minęło od początków zjawiska, które w historii plakatu światowego funkcjonuje pod nazwą Polska Szkoła Plakatu. Na jej sławę złożyła się praca zarówno przedwojennego grona pedagogów, jak i młodych adeptów sztuki plakatowej, których życiowy start przypadł na połowę lat pięćdziesiątych XX wieku. Pozytywna opinia o polskim plakacie funkcjonuje do dzisiaj i choć odeszło już bardzo wielu artystów, którzy do niej się przyczynili, jest tak mocna, że osoba przeciętnie orientująca się w temacie zalicza każdego dobrego polskiego projektanta plakatów właśnie do kręgu wspomnianej szkoły. Bardzo często, a mam do tego wiele okazji, słyszę takie pochlebne zdania od obcokrajowców niemal z całego świata. Dla nich nie jest ważne, że to zjawisko wielkiej odrębności skończyło się dla nas, obcujących z nim na co dzień, z końcem lat siedemdziesiątych.
Trzeba pamiętać o tym, że plakat powstaje i funkcjonuje obecnie w całkowicie odmiennych warunkach niż te, jakie sprzyjały mu i zadecydowały o jego obliczu przed laty. Zmienia się też nieustannie kultura wizualna społeczeństwa. Moi rozmówcy, zwłaszcza młodzi, widzą jednak tę odrębność, inność artystycznego plakatu polskiego od tego, co na co dzień mają u siebie. Każdorazowo wzbudza ich zainteresowanie, bo też często jest tajemniczy, wywołuje określone wrażenia estetyczne. My jesteśmy bardziej krytyczni, bo wiemy, co straciliśmy – przede wszystkim mam na myśli plakat filmowy.
Według dystrybutorów, artystyczny plakat filmowy przestał spełniać swą reklamową rolę i wpływać na decyzję ewentualnego widza, gdyż jego walory artystyczne, często oparte na zbyt daleko posuniętej swobodzie interpretacji, nie zdołały zastąpić rzeczowości i informacji. Nie do końca zgadzam się z taką argumentacją, bo dobrze pamiętam, jak świetny artystycznie plakat niejeden raz zachęcił mnie do oglądnięcia lichego filmu. Nie jestem natomiast pewien, czy gdyby był to plakat fotosowy, od razu bym się nie zniechęcił, jak to często bywa dzisiaj.
Wszystko wokół nas nieustannie się zmienia. Wymagania zleceniodawców, zapotrzebowania, decydenci i mecenasi. Zmienia się tempo życia, style i gusty. Zmienia się też i plakat, co nie podoba się wielu jego starym fanom. Trudno jednak, by plakat dzisiejszy był taki, jak za czasów triumfu – nieobecnych już wśród nas – Tomaszewskiego, Zamecznika, Lenicy, Cieślewicza czy Młodożeńca. Tak jak plakaty Bartłomiejczyka, Gronowskiego, Trepkowskiego, Skolimowskiego nie były podobne do plakatów Axentowicza, Frycza, Mehoffera czy Sichulskiego.
Czy więc powiedzenie o dobrym współczesnym artyście, że jego prace mieszczą się w duchu Polskiej Szkoły Plakatu jest czymś, co by przynosiło ujmę temu mianu?
Powinniśmy być z tego dumni, że plakat polski, ceniony również za granicą, jest w tak dobrej kondycji. Inny niż dwadzieścia czy trzydzieści lat temu – ale na tym właśnie między innymi polega postęp. Mieliśmy szczęście przez kilkadziesiąt lat żyć w pokoju, bez kataklizmu, jakim jest wojna. Żyją i tworzą artyści kilku pokoleń, różnorodność stylów jest więc wielka. I tak jak dawniej, plakat wyraża to wszystko, co się zmienia. Jest lustrzanym odbiciem epoki, a poszukiwania polskich grafików, projektujących plakaty coraz nowszymi technikami, nadal sprowadzają się do tradycyjnych nurtów – intelektualnego i emocjonalnego. Pierwszy z nich poprzez syntezę i metaforę zmusza odbiorcę do samodzielnego myślenia, drugi, zazwyczaj malarski i nastrojowy, nawiązuje do tradycji polskiej sztuki i kultury, silnie działając na wyobraźnię widza.
Wkroczyliśmy w XXI wiek z plakatem artystycznym, który odziedziczył wszystkie najlepsze cechy wypracowane w poprzednim stuleciu, a równocześnie – plakatem poszukującym i otwartym na wszystkie aktualne światowe trendy. Plakat – jak wiemy – spełniać musi podstawowe kryteria: winien posiadać wartość użytkową i artystyczną, równocześnie nadążać za życiem.
Nie jest moim zadaniem analizować i poddawać szczegółowej ocenie twórczość polskich plakacistów w pierwszych latach nowego wieku. Chciałbym za to, w miarę możliwości, obiektywnie zaprezentować prace zarówno tych, którzy plakatem zajmują się od niedawna, jak i weteranów tej sztuki. Udokumentować fakt istnienia plakatu artystycznego i jego autorów. Przedstawić zjawiska, które zapewne nabiorą właściwego wymiaru dopiero z perspektywy czasu.

L__NIENIEKubica___kochankowie_z_Marony

 Leszek Żebrowski                                                                          Sebastian Kubica

Ostatnie kilkanaście lat to w Polsce okres niezbyt łaskawy dla sztuki plakatu. Konkurencja, inne media wręcz negują jego sens i wartość. Ale czy nie bywało tak wcześniej? Wystarczy sięgnąć do wydawnictw czy artykułów, zarówno sprzed kilkudziesięciu, jak i kilku lat. Proroków wieszczących koniec plakatu było wielu. Czy faktycznie skazany jest na zagładę? Chciałbym zadać to pytanie poprzez – zaprezentowany w niniejszej książce – wybór prac z początku nowego stulecia.
Z jednej strony trwa batalia sztuki nowoczesnej, której nie wystarcza ołówek, pędzel, dłuto, papier, płótno, farba i gips. Musi ona posiłkować się kosztownym wyposażeniem w postaci aparatury video, rzutników obrazu, komputerów i innych urządzeń elektronicznych, a przy tym jest nachalna, rozpychająca się i agresywna, powiedziałbym bezczelna. Wymaga ogromnych nakładów finansowych, środków na propagandę, operatywnych managerów. Bez skandalu ani rusz. Jest taka, jak toczące się wokół nas życie i polityka. Plakat też czasami daje się wciągnąć w ten prowokujący nurt, ale ma to marginalne znaczenie dla jego wizerunku. Sztuki użytkowe w ostatnich latach rzadko są kojarzone z atmosferą skandalu, jaka stale towarzyszy wystawom najnowszej polskiej sztuki , ale ta grzeczność z pewnością nie ułatwia im wejścia na sale wystawowe.
Z drugiej strony plakat, mimo swoich ogromnych walorów kształtujących kulturę wizualną społeczeństwa, znajduje się w trudniejszej niż dawniej sytuacji. Komercyjna konkurencja najchętniej całkowicie chciałaby się go pozbyć, by zająć nawet tradycyjnie zarezerwowane dla niego obszary kultury. W ostatnim okresie nastąpiła bowiem głęboka polaryzacja zadań plakatu na rynku informacji. Główne miejsce w otaczającej nas przestrzeni zajmuje plakat komercyjny – reklama, domena wielkich korporacji, zatrudniających sztaby anonimowych na ogół pracowników. To wiąże się z ogromnymi kosztami, ale i z wysoką ceną, jaką muszą zaakceptować zleceniodawcy. Projektowanie takich plakatów nie opiera się na artystycznej intuicji, tylko na przestrzeganiu unaukowionych zasad kreacji i manipulacji, które mają przekładać się na zwiększony popyt. Są to zarówno billboardy, jak i tradycyjne formaty, reklamujące wprowadzane na rynek towary i usługi. Ich „jakość” porównywalna jest z tym, co widzi się na całym świecie. Akompaniuje im plakat reklamowy słabszej kondycji, powstający za sprawą zleceniodawców o małych wymaganiach formalnych i takichż możliwościach finansowych, zlecany tanim „producentom” projektów – powiedziałbym – bez ambicji i merytorycznego przygotowania. Te „dzieła” najbardziej zaśmiecają przestrzeń, w której codziennie funkcjonujemy. To zresztą nic nowego, tak było od początku istnienia plakatu, co u schyłku XIX wieku wspaniale opisał w swoim katalogu Jan Wdowiszewski .
Za sprawą filmowych firm dystrybucyjnych podobnie dzieje się z reklamą kinową, traktowaną również bardzo komercyjnie. Dzisiejszy plakat filmowy to kalka oparta na fotograficznym wzorcu przysłanym przez producenta filmu, najczęściej hollywoodzkiego.
Trzeba z żalem przyznać, że niezależny polski plakat filmowy, perła polskiej sztuki plakatu XX wieku, został zepchnięty na artystyczny margines przez władającą rynkiem filmowym komercję. Trudno jest dziś przekonać dystrybutorów choćby do minimalnego nawiązania do tradycji. Tylko czasami udaje się to w przypadku filmów polskich (Górska, Skakun, Kubica, Pągowski).
W dziedzinie sportu i turystyki plakaty również nie mają łatwego życia. Sponsorzy wymagają ogromnej powierzchni na swoje logotypy, co często zabija koncepcję projektującego plakat artysty.
Plakat społeczny czy polityczny zy¬¬skiwał onegdaj mocne wsparcie finansowe ze strony państwa. Obecnie nie może na nie liczyć. W grupie tej dominuje plakat autorski, wspomagany niekiedy przez nieliczne instytucje, które z założenia tym się zajmują, jak np. Instytut Ochrony Pracy, instytucje charytatywne, ekologiczne etc.
Tradycyjnie najmocniejszą pozycję ma plakat kulturalny. Wystawy, festiwale, koncerty, spektakle teatralne, operowe, konkursy itp. z reguły – poza innymi formami reklamy – zamawiają prestiżowe projekty plakatów. Najczęściej prace te mają charakter kameralnego plakatu autorskiego. Stanowią pole do popisu dla studentów i absolwentów szkół artystycznych, a więc ludzi przygotowanych teoretycznie i praktycznie do szerzenia kultury i kształtowania przestrzeni, która nas otacza. „W artystycznych plakatach, jako czynniku ulicznym, ma publiczność pierwszą sposobność dbać o estetyczną stronę publicznego życia, tym więcej, że plakaty dawnego autoramentu grzeszyły nieraz ciężko przeciw elementarnym wymogom smaku i przyzwoitości”  – pisał wspomniany wcześniej Jan Wdowiszewski w innej swojej pracy.

Untitled

Joanna Górska/Jerzy Skakun


Wielu teoretyków reklamy zarzuca plakatowi artystycznemu rozbudowanie walorów wizualnych, twierdząc, że współcześnie liczy się w reklamie jedynie czysty design. Uważam, że powyższy pogląd jest zbyt radykalny – jedno drugiemu przecież nie przeszkadza. Jesteśmy bezustannie pod obstrzałem różnych mediów, i to mediów agresywnych. Jednorodność reklamy wizualnej – mimo prostych, jednoznacznych przekazów – stałaby się nużąca. Trudno byłoby rozróżniać poszczególne kampanie reklamowe.
Plakat składa się ze słowa-tekstu i obrazu. Ciekawy obraz przyciąga, a słowo-tekst pozwala na rozróżnienie, wydobycie właściwej informacji. Plakat artystyczny jest więc na współczesnym rynku stymulatorem, który pozwala oczom odetchnąć obrazem. Co prawda dla plakatu artystycznego droga od zamówienia projektu, poprzez realizację do trafienia na ulicę jest nieporównywalnie cięższa niż dla plakatu komercyjnego, wspieranego gigantycznymi pieniędzmi, jednak – co warto podkreślić – ten pierwszy przyjmowany jest przez odbiorców bardzo pozytywnie. Nie przeszkadza również, jeśli wywodzi się z dobrego designu, bo jest przecież także obrazem. Obraz zaś to najczęściej indywidualna interpretacja zadanego tematu. To element, który pozwala odróżnić od siebie poszczególnych twórców i oddaje ich osobowość. Plakaty Kubicy od Stępnia tak jak Wałkuskiego od Adamczyka, Górowskiego od Pluty, Bogusławskiego od Kalarusa. Wymieniać tak można bez końca. Mnogość projektujących artystów zawsze była u nas imponująca. Tak jest i dzisiaj.
Plakat artystyczny już dawno uznany został za dziedzinę sztuki. Jest też jednym z elementów kształcenia projektowania na uczelniach artystycznych. Niestety, nie zawsze ma to przełożenie na globalny obraz tego, co widzimy w otaczającej nas przestrzeni. Krytycy, pisząc o kondycji współczesnego plakatu, lubią odnosić się do sytuacji sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu lat, zapominając o panujących wówczas realiach. Plakat komercyjny prawie nie istniał. Jeśli spełniał jakąś funkcję – to dla potrzeb eksportu. Jeśli nawet pojawiał się na polskim rynku, podlegał identycznym jak pozostałe prace regulacjom. Cenzura polityczna i artystyczna nie dopuszczały do drukowania plakatów o niskich walorach artystycznych i społecznych. Nie ingerowała natomiast zupełnie w jego artystyczne przesłanie. Dzisiaj każdy, nawet nie mając do tego predyspozycji, może – jeśli znajdzie zleceniodawcę – stać się autorem wydrukowanego plakatu. Może – nawet dla własnych potrzeb – lepiej lub gorzej zaprojektować, wydrukować plakat i rozplakatować go, jeśli tylko nie narusza dóbr i godności osobistej współobywateli. Jedynymi cenzorami są obecnie zleceniodawcy – i to od ich osobistej kultury zależy, co widzimy na słupach czy tablicach reklamowych. Niestety, niezbyt często korzystają oni z doświadczeń wykształconych projektantów. Dlatego też do sytuacji współczesnej nie należy stosować tych samych kryteriów oceny co dawniej.
Konkurencja na rynku reklamy lansuje również tezę, że plakat artystyczny – w szczególności jego nurt malarski – jest anachroniczny i nie ma dla niego miejsca we współczesnej reklamie wizualnej, która unifikuje się za sprawą internetu, globalizacji i międzynarodowym trendom w projektowaniu. Twierdzi się również, że plakat nie powinien mieć cech indywidualnych. Tymczasem to właśnie autorskie podejście do tematu pozwala na ocenienie kondycji środowiska artystów i projektantów, odróżnia od siebie poszczególne szkoły – choćby polską od japońskiej, amerykańską od irańskiej, a szwajcarską od kubańskiej.
Talent i warsztat artysty jest najważniejszym elementem, który decyduje o wartości plakatu. Tego zaś trudno odmówić polskim twórcom. Od kilkudziesięciu, a co najmniej od dwudziestu lat codziennie widzę zachwyt w oczach obcokrajowców odwiedzających Kraków i moją galerię polskiego plakatu. Są to studenci, profesorowie, biznesmeni, politycy, krytycy sztuki, dziennikarze, aktorzy, muzycy czy też zwykli turyści, chcący sprawdzić zasłyszane informacje o interesującym polskim plakacie. Często ta konfrontacja przerasta ich wcześniejsze wyobrażenia. Pozytywna opinia zagranicznych folderów i przewodników, proponujących turystom odwiedzanie galerii, którą również można by złośliwie nazwać skansenem plakatu – bo przecież nie znajdzie się w niej dominujących na ulicy plakatów komercyjnych – zostaje potwierdzona na miejscu. Podobnie sytuacja wygląda w Muzeum Plakatu w Wilanowie, innych galeriach oraz antykwariatach mających w swych zasobach plakaty.
Różnie jest natomiast z ulicą, która stanowi przecież dla plakatu naturalną przestrzeń. Plakat to forma ulotna. Dzisiaj naklejony, jutro zaklejony innym. Dłużej na ulicy żyją plakaty lepiej opłacone – dzisiaj właśnie te komercyjne. Czasami tak długo, że stają się dla odbiorców zupełnie obojętne, ale może – według zasad komercji – tak właśnie ma być. Plakaty związane z kulturą i sztuką, czy też plakaty społeczne są jak motyle – piękne i żyją krótko. Krótko – na ulicy, ale za to długo – jak zasuszone motyle w gablotach – pozostają w galeriach, muzeach, na wystawach, przeglądach, konkursach, w kolekcjach i bardzo często w kameralnych wnętrzach, jako dekoracja. Obecne są nawet w scenerii wielu filmów, choć ich dystrybutorzy nie doceniają udziału plakatu w reklamie.
To właśnie plakatom artystycznym poświęcona jest ta publikacja. Bill¬boardy i kiepska reklama nie wzbudzają takiego zainteresowania. I choć dzisiaj – podobnie jak dziesięć, trzydzieści, czy pięćdziesiąt lat temu – zapowiada się zmierzch plakatu w naszym kraju i jego zgon na świecie, spowodowany przez tempo życia, nowe media, takie jak telewizja, Internet czy telefonia mobilna – to jednak plakat żyje na przekór tym mało optymistycznym prognozom.
Dzisiaj w Polsce kształceniem projektantów zajmują się głównie Akademie Sztuk Pięknych w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku oraz inne wyższe uczelnie z wydziałami o profilu artystycznym, między innymi w Katowicach, Krakowie, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu i Warszawie. Środowiska twórcze też najczęściej koncentrują się w ośrodkach akademickich. Warszawa, która w poprzednim ustroju była niekwestionowanym centrum projektowym i wydawniczym (wszystko było zresztą centralnie sterowane, włącznie z rozdziałem papieru do druku) straciła dziś monopol. Dość powiedzieć, że w samym Krakowie działa blisko kilkadziesiąt dobrych drukarń, współpracujących na co dzień z grupą kilkudziesięciu projektantów oraz licznymi agencjami graficznymi. Podobnie jest w innych dużych miastach. Część polskich grafików – projektantów, designerów – po ukończeniu studiów nadal związana jest z macierzystymi uczelniami, część pracuje w agencjach reklamowych. Duża grupa absolwentów uczelni artystycznych pracuje indywidualnie jako projektanci – designerzy niezależni.
Plakat i tworzący go artyści stale poddają się osądowi w ramach konkursów, przeglądów i wystaw, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. W Polsce najważniejsze z nich to: Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach, Międzynarodowe Biennale Plakatu w Warszawie, Międzynarodowe Biennale Plakatu Teatralnego w Rzeszowie, Festiwal Plakatu w Krakowie, Przegląd Plakatu Muzealnego w Przemyślu, Salon Plakatu w Muzeum Plakatu w Wilanowie, Plakat Typograficzny w Toruniu itp.
Do miejsc, gdzie na co dzień (poza słupami ogłoszeniowymi) można spotkać się z polskim plakatem należą też galerie w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, miejskie Biura Wystaw Artystycznych, muzea oraz teatry. Poza Polską takie punkty to Instytuty Polskie MSZ oraz galerie w Berlinie, Helsinkach i Nowym Jorku. Liczne strony internetowe są niewątpliwym uzupełnieniem informacji o plakatach, ich twórcach, konkursach, wystawach itp. Szczególnie interesująco prezentuje się strona
www.posterpage.ch, starannie redagowana przez mojego przyjaciela ze Szwajcarii – René Wannera.
Co – już na pierwszy rzut oka – różni współczesne plakaty od tych z ubiegłego wieku? Pierwszym widocznym elementem jest wtargnięcie na nie reklamy sponsorów, którzy dosłownie za „punkt honoru” stawiają sobie, by wystąpić na czyimś plakacie – tak, jakby nie mogli zamówić własnych plakatów reklamowych i wyklejać ich do woli. Czasami logotypy są tak wielkie, że już nie wiadomo, co jest ważniejsze – impreza sama w sobie czy sponsor. Psuje to krew zarówno projektującym plakaty, jak i organizatorom imprez czy wydarzeń kulturalnych. Celowo unikam pokazywania tych plakatów, bo ważniejszy jest dla mnie projekt artysty.
Druga sprawa to wolność interpretacyjna twórcy. O ile zamawiający w większości przypadków akceptuje sam obraz, to przeważnie ma własną wizję wielkości i kroju liter. Projektującemu plakat coraz trudniej jest zrealizować własną koncepcję układu obraz – tekst. To razi. Dlatego też dobre plakaty wzrok wyłapuje momentalnie. Tym bardziej że na ulicy widzi się plakaty bardzo do siebie podobne, mimo że wykonali je różni autorzy.
Czy wykluły się już nowe, młode indywidualności? Trudno mi to stwierdzić jednoznacznie, ale każde pokolenie ma swoich przedstawicieli. Pokazanie w jednej publikacji dosłownie wszystkich projektujących jest bardzo trudne. Dlatego mój wybór musiał ograniczyć się do grona kilkudziesięciu osób, tym bardziej że zależało mi na zaprezentowaniu większej ilości prac.
Nielicznych już, można by rzec, weteranów Polskiej Szkoły Plakatu reprezentują: Tadeusz Grabowski, Franciszek Starowieyski, Rosław Szaybo i Waldemar Świerzy.
Spośród projektujących pedagogów – zarówno starszych profesorów, jak ich młodszych kolegów – prezentuję prace takich artystów, jak: Mirosław Adamczyk, Krzysztof Białowicz, Tomasz Bogusławski, Justyna Czerniakowska, Piotr Garlicki, Mieczysław Górowski, Wiesław Grzegorczyk, Małgorzata Gurowska, Sławomir Iwański, Michał Jandura, Zygmunt Januszewski, Ryszard Kajzer, Roman Kalarus, Michał Kliś, Dawid Korzekwa, Sebastian Kubica, Piotr Kunce, Ireneusz Kuriata, Zbigniew Latała, Lech Majewski, Grzegorz Marszałek, Marian Nowiński, Bogna Otto-Węgrzyn, Marian Oslislo, Władysław Pluta, Eugeniusz Skorwider, Max Skorwider, Kuba Sowiński, Jacek Staniszewski, Monika Starowicz, Mieczysław Wasilewski, Marcin Władyka, Leszek Żebrowski. To duża grupa, ale to właśnie od nich najbardziej zależy, jaki plakat jest i będzie w przyszłości.
Znanych od lat artystów niezależnych reprezentują: Jerzy Czerniawski, Ryszard Kaja, Wojciech Korkuć, Piotr Młodożeniec, Marek Pawłowski, Andrzej Pągowski, Wiesław Rosocha, Wiktor Sadowski, Wiesław Wałkuski oraz ich debiutujący w plakacie koledzy: Józef Bendziecha, Joanna Remus-Duda.
Grupa Polaków projektujących za granicą i w kraju to: Michał Batory, Lex Drewiński, Rafał Olbiński i Leszek Wiśniewski.
Biorąc pod uwagę najmłodsze pokolenie, wybrałem stosunkowo dużą grupę artystów, która ambitnie prezentuje się wśród uznanych mistrzów. Wielu z nich miało już uznany debiut również na forum międzynarodowym, są to: Elżbieta Chojna, Joanna Górska, Piotr Kossakowski, Michał Książek, Michał Minor, Szymon Saliński, Jerzy Skakun, Jakub Stępień, Elżbieta Wojciechowska. Inni na niego czekają, tak jak Rafał Drzycimski, Sława Harasymowicz, Wojciech Kołek, Karolina Michałowska, Aleksandra Naparło, Weronika Ratajska. Mam nadzieję, że i Stefan Lechwar, Bartosz Łukaszonek i Ewa Pluta również wkrótce do nich dołączą.
Reprodukcje pojawiające się na stronach tej książki dowodzą niewątpliwie, że ogólny poziom plakatu jest bardzo wysoki, a także iż niektóre godne uwagi zjawiska sztuki współczesnej w plakacie właśnie mają swój początek.
Aby należycie ocenić wartość plakatu, należy zdać sobie sprawę z celów i ograniczeń na jakie napotyka, ponieważ żadna dziedzina sztuki nie może być uznana za sukces, dopóki nie osiągnie swojego efektu poprzez środki uważane za słuszne, uzasadnione i tak oszczędne, jak na to pozwalają ograniczenia danej problematyki.
Oto plakat początku wieku. Jeśli uzmysłowimy sobie, jak zmieniał się na przestrzeni ubiegłego stulecia, to – biorąc pod uwagę tempo otaczających nas przemian – trudno sobie wyobrazić, jaki będzie pod koniec obecnego i czy faktycznie nie zniknie jego papierowa, drukowana postać.

Krzysztof Dydo

Galeria Plakatu - Poster Gallery

Tekst pochodzi z albumu: "Polski plakat 21 wieku", Galeria Plakatu, Kraków 2008

http://www.cracowpostergallery.com/galeria.php