Institutio Polaco de Cultura Madrid

Literatura polska

Literatura polska swoją odmienność i odrębność, fascynującą różnorodność, ale i utrudniającą jej światową karierę hermetyczność, zawdzięcza związkom z powikłanymi, dramatycznymi dziejami Polski. Od początków - a pierwsze literackie teksty pisane po polsku pochodzą z XIII w. - aż do schyłku XVIII stulecia polska literatura, literatura wolnego kraju (w wieku XVI nawet mocarstwa), przeżywa wszystkie przygody i przemiany literatury europejskiej, wydając epokowej miary poetów, jak Jan Kochanowski, Mikołaj Sęp Sarzyński czy Ignacy Krasicki, zaliczanych do europejskiej czołówki twórców renesansu, baroku i oświecenia.

Schyłek XVIII w., kiedy Polska traci niepodległość i na ponad 120 lat przestanie istnieć jako państwo, to moment, w którym rodzi się niezwykła sytuacja, obfita w ożywcze, ale i zabójcze dla literatury konsekwencje. Dla pozbawionego własnego państwa narodu pisarz staje się niemal wszystkim: duchowym (a nieraz i politycznym) przywódcą, autorytetem moralnym, prawodawcą, przewodnikiem. Literatura - jedyną formą ekspresji i zachowania narodowej kulturowej tożsamości. Język - jedyną ojczyzną. To powoduje, że w polskiej literaturze XIX w. - jak nigdy przedtem ani potem - słowo poety zyskuje status najwyższego dobra, prawa, prawdy, niemal objawienia. Poeta staje się narodowym "wieszczem i prorokiem", literatura - "służbą, posłannictwem, misją". Temu zadaniu mogli sprostać tylko najwięksi, genialni poeci XIX wieku: Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński, Cyprian Kamil Norwid.

Obarczona patriotycznym obowiązkiem literatura będzie odtąd w różnych momentach polskiej historii poddawać się presji ludu albo buntować się przeciw jego ciężarowi. Pomiędzy tym "obowiązkiem" i "buntem" rozpościera się nadzwyczajnie bogaty - ideowo i estetycznie - obszar, w jakim funkcjonują do dziś polska poezja, proza, dramat.

Pomiędzy uniwersalnością a hermetyzmem - ten dylemat i dramat obrazują choćby losy i europejskie znaczenie pierwszych polskich noblistów literackich. Henryk Sienkiewicz (1846-1916), autor zawrotnie popularnych, "pisanych ku pokrzepieniu serc" powieści historycznych z dziejów Polski (do dziś - najpowszechniej czytane w kraju książki), światową sławę zyskał za Quo Vadis, powieść ukazującą kształtowanie się chrześcijaństwa, wielokrotnie później filmowaną, m.in. we Włoszech, w USA i w Polsce. W roku 1905 otrzymał nagrodę Nobla za całokształt twórczości. Władysław Stanisław Reymont (1867-1925) został nagrodzony za wolną od polskich tajemnic i problemów epopeję Chłopi.

Literatura polska XX wieku - zwłaszcza po odzyskaniu przez Polskę niepodległości po I wojnie światowej - z buntu przeciw owym "obowiązkom" uczyniła jeden ze swoich najistotniejszych wyróżników. Witold Gombrowicz, zapewne najwybitniejszy polski prozaik współczesny o światowym rozgłosie i znaczeniu - właśnie z wyzwalania, "wydobywania się z polskości" uczynił główny temat swojej nowatorskiej twórczości.

Nieznane dotąd tony - wieloznacznej groteski, filozoficznego katastrofizmu - pojawiają się w pisarstwie Brunona Schulza i Stanisława Ignacego Witkiewicza, którego twórczość dramatyczna zapowiadała "teatr absurdu".

Literatura polska z epoki rządów komunistycznych rozwijała się jakby dwutorowo. Z jednej strony - wolna od ograniczeń cenzury i wszelkich "ideologicznych serwitutów" - literatura emigracyjna (Miłosz, Gombrowicz, Herling-Grudziński, Kołakowski); z drugiej - literatura tworzona w kraju, która musiała, odnaleźć dla siebie taki sposób istnienia i taki język, który pomimo wszelkich ograniczeń umożliwiałby jej w miarę normalne mówienie. Powstanie po 1976 r. "drugiego obiegu" literackiego - nielegalnych podziemnych pism i wydawnictw - w jakimś sensie ocaliło polską literaturę, a co więcej - przyczyniło się do historycznych przemian, w których kulminacją był rok 1989.

Paradoksalnie: trudne dla wolności słowa warunki istnienia i historyczne, zakorzenione jeszcze w tradycji XIX-wiecznej, uwarunkowania, przyczyniły się do ukształtowania fenomenu "polskiej szkoły poezji", której światowe znaczenie i oddziaływanie trudno dziś przecenić, a której najistotniejszy wyróżnik stanowi umiejętność mówienia o losach jednostki ludzkiej uwikłanej w historię, mówienia łączącego w sobie perspektywę indywidualną z uniwersalną, egzystencjalną i metafizyczną z historyczną.

Z zupełnie innego punktu widzenia - i odmiennym językiem - zapisuje ten los groteskowa dramaturgia Sławomira Mrożka. Jeszcze inaczej opowiada o nim, stanowiąca odrębny i popularny na świecie gatunek "polska szkoła reportażu". Obraz dopełnia, tłumaczona na wiele języków, twórczość prozatorska Jerzego Andrzejewskiego, Jarosława Iwaszkiewicza, Tadeusza Konwickiego, Andrzeja Szczypiorskiego, Marka Hłaski. Także - w osobnej własnej poetyce filozoficznej "science-fiction" - twórczość Stanisława Lema, zapewne najważniejszego dziś, w skali światowej, pisarza tego gatunku.

Po upadku komunizmu w 1989 r. w polskiej literaturze pojawiają się lub nabierają znaczącej siły wyrazu nowe tendencje, z których najistotniejsze i najciekawsze literacko wydają się próby poszukiwania w skomplikowanej historii najnowszej własnych duchowych korzeni czy własnej "małej ojczyzny" (powieści Pawła Huelle, Stefana Chwina, Antoniego Libery), a także próby wprowadzenia do literatury języka współczesnych mass-mediów, znaków i bohaterów kultury masowej.

Pomiędzy tradycją a teraźniejszością, pomiędzy "powinnością" a "buntem", pomiędzy metafizyką a historią rozwija się współczesna literatura polska, literatura "w drodze", w nieustannym biegu, dążeniu i pragnieniu zrozumienia i zapisania, utrwalania i ocalenia prawdy o ludzkiej przygodzie w świecie...

Teatr absurdu

Światowa kariera dramatów S.I. Witkiewicza - Witkacego (1885-1939) rozpoczęła się dopiero w latach 50. XX w. Ich konstrukcja, odwołująca się do sztuczności rzeczywistości teatralnej i całkowita rezygnacja z budowania iluzji, budząca wcześniej zarzuty "niezrozumiałości" stała się wtedy bliska poetyce modnego "teatru absurdu". Co więcej, hekatomba II wojny światowej i podział Europy po jej zakończeniu zdawały się potwierdzać katastroficzne diagnozy Witkacego: skazany na zagładę porządek starego świata zastępowała dyktatura ogłupiałych mas, a rewolucja nie przynosiła wyzwolenia nawet jej sprawcom. Grozę tych zapowiedzi Witkacy "oswajał" typowym dla groteski czarnym humorem, zarówno w powieściach (Pożegnanie jesieni), jak i w utworach scenicznych, z Szewcami na czele.

Do tej samej szuflady usiłowano włożyć dramaturgię Witolda Gombrowicza (1904-1969), który od przedwojennej jeszcze Iwony, księżniczki Burgunda, poprzez Ślub aż po jeden z ostatnich utworów - Operetkę przenosił do teatru problematykę swych powieści. Sytuacje sceniczne - bezpośrednie "fizyczne" relacje między aktorami znakomicie nadawały się do przekazania głównych elementów gombrowiczowskiej filozofii, będąc przejawem wzajemnego stwarzania się ludzi - z konwencji, społecznych ról i nieustannych prób podporządkowania innych własnym wyobrażeniom.

Hasło "teatr absurdu" ułatwiło międzynarodowy start dramatom Sławomira Mrożka (1930), od entuzjastycznie przyjmowanego na scenach europejskich Tanga po Emigrantów. Co prawda sam autor podkreślał, że więcej absurdalnych rzeczy można dostrzec w rzeczywistości (zwłaszcza PRL-u lat 60.) niż w jego sztukach, jednak groteskowy śmiech także w jego twórczości był odpowiedzią na deformacje współczesnego świata, rozpad norm i wartości.

Kolejny z polskich dramatopisarzy, którego utwory są często grywane na świecie, Janusz Głowacki (1938), początkowo prozaik i scenarzysta filmowy, zaczerpnął od poprzedników skłonność do kreowania zabawnych sytuacji obrazujących nader poważne tematy i wspierany szyderstwem dystans do bohaterów. Począwszy od Antygony w Nowym Jorku posługuje się aluzją literacką, tworząc nowe konteksty dla postaci wywodzących się z najważniejszych dzieł dramaturgii światowej (Fortynbras się upił, Czwarta siostra).

Polska szkoła poezji

Mianem "polska szkoła poezji", utworzonym zresztą poza Polską, zwykło się określać twórczość grona wybitnych poetów współczesnych. Nie jest to jednak typowy termin literacki i nie odnosi się do "grupy poetyckiej" czy "kierunku". Co więcej, skupiając się na biografii i dokonaniach wymienianych przy tej okazji postaci, zauważa się głównie różnice, a nie podobieństwa.

Czesław Miłosz (1911-2004) - świadek wieku XX, zaznał goryczy losu emigranta i został uhonorowany wieloma nagrodami, które zwieńczyła nagroda Nobla w 1980 r.; sukcesy odnosi też jako eseista, powieściopisarz, tłumacz; w utworach poetyckich, różnorodnych gatunkowo, o niezwykle rozległej tematyce, osiąga "genialną prostotę".

Tadeusz Różewicz (1921) - przedstawiciel "pokolenia wojennego", odbudowujący świat wartości i kwestionujący je na nowo; z jego poetyki wywiedziono nazwę nowatorskiego systemu poetyckiego (tzw. czwarty lub różewiczowski system); dramaturg (Kartoteka, Spaghetti i miecz) rozbijający teatr i wszelkie jego utarte konwencje; prozaik.

Julia Hartwig (1921) - poetka, tłumaczka, eseistka, autorka książek dla dzieci i monografii Apollinaire�a; postać i twórczość wymykająca się klasyfikacjom, w tomie Błyski (2002) osiągnęła autonomiczną formę notatnika poetyckiego.

Zbigniew Herbert (1924-1998) - Sokrates poezji, z każdej sytuacji - zaczerpniętej z codzienności czy z mitologii - wydobywający refleksję etyczną; eseista i dramaturg; Pan Cogito, niepozorny bohater jego wierszy, stał się postacią archetypiczną, może jedyną wykreowaną w literaturze drugiej połowy XX w.

Wisława Szymborska (1923) - poezja dawkowana skromnie, jak najcenniejsze lekarstwo, zawsze zaskakująca - jak sławetny powtórzony ukłon podczas ceremonii wręczania nagrody Nobla w 1996 r., biorący w ironiczny nawias naukowo brzmiące uzasadnienie przyznania tej nagrody: "za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości".

Adam Zagajewski (1945) - od młodzieńczej kontestacji do czystego piękna, świadomy wybór osobnej, własnej drogi dokonany w najtrudniejszym momencie historycznym, gdy zdawało się, że Solidarność i samotność może być tytułem tomu esejów, a nie - jak się okazało - świadectwem podjętej decyzji, warunkującej życie i twórczość.

Cóż więc łączy tak odmienne głosy poetyckie? Umiejętność mówienia o najistotniejszych: egzystencjalnych, etycznych, metafizycznych, religijnych doświadczeniach i wyborach człowieka, głębokość i mądrość refleksji, waga problematyki, rozmaitość i bogactwo środków artystycznych. I zapewne coś jeszcze: nie byłoby tak wyjątkowego zjawiska w liryce światowej bez "zaplecza", czyli wielu jeszcze, wcale nie gorszych - choć z różnych przyczyn mniej znanych poetów oraz poczucia, że kierowane do odbiorców słowa nie trafiają w pustkę, ale są oczekiwane i naprawdę potrzebne.

Giedroyć i Turowicz

Uwarunkowania polityczne w bezpośredni sposób przekładały się na działalność cenzury (Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk), zlikwidowanej w 1990 r. Trwający ponad pół wieku system ingerencji w teksty, zakazu publikacji, a nawet wymieniania nazwiska niektórych twórców miał spowodować całkowite podporządkowanie władzy wszelkich przejawów publicznej aktywności. Przeciwstawienie się groźbie trwałego zaburzenia relacji między twórcą a odbiorcą wymagało mozolnej, trudnej i niezbyt efektownej pracy. Jej ucieleśnieniem i symbolem są dwie postaci - "ludzie-instytucje".

W moim pojęciu rola redaktora nie polega jedynie na tym, że poznaję się na czyimś talencie - jest to przede wszystkim rola opiekuńcza. To zdanie Jerzego Giedroycia (1906-2000), założyciela i redaktora naczelnego miesięcznika "Kultura", wydawanego przez Instytut Literacki w Paryżu, można śmiało odnieść także do Jerzego Turowicza (1912-1999), redaktora naczelnego krakowskiego "Tygodnika Powszechnego" o skromnym podtytule: katolickie pismo społeczno-kulturalne. Obaj łączyli rozsądek z niezgodą na moralne kompromisy, niewiarygodną pracowitość z najwyższej próby profesjonalizmem, konsekwencję z otwarciem na niepopularne poglądy. Z jednym lub z drugim (a najczęściej - z obydwoma) nawiązały współpracę chyba wszystkie znaczące postaci polskiej kultury. Obaj, do ostatnich dni "młodzi duchem", starali się kształtować przyszłość w latach zniewolenia. Ich zasługi nie ograniczają się do ogromnego wkładu w przemiany ustrojowe, których doczekali, ale obejmują też wpływ na zmiany postrzegania tradycji i próby określenia sytuacji człowieka w świecie współczesnym. Śmierć obu legendarnych redaktorów zamknęła epokę "odpowiedzialnej opieki", wspierającej ludzi i różnorodne zjawiska wszelkich dziedzin kultury.

Filozofia Tischnera

Filozofia zawsze towarzyszyła przemianom zachodzącym w literaturze, niekiedy przybierając formę artystycznej ekspresji. Takie przenikanie różnych dziedzin stało się częste w XX w., gdy popularność zyskał esej filozoficzny, a rosnąca liczba szacownych profesorów uznała za konieczność nawiązanie kontaktu ze społecznością "zwykłych ludzi", choćby na łamach szeroko dostępnej prasy. Taką właśnie działalność podejmował ks. Józef Tischner (1931-2000), przedwcześnie zmarły uczeń słynnego fenomenologa Romana Ingardena. Krytycznie nastawiony do fundamentalizmu chrześcijańskiego, w latach 70. XX w. wdał się w spór z filozofią tomistyczną. Później wypracował własną filozofię dialogu, zwaną również filozofią spotkania, a wyłożoną w dziełach Filozofia dramatu i Spór o istnienie człowieka. W refleksji ks. Tischnera kluczowe miejsce zajmowały zagadnienia etyczne.

W 1980 r. zbliżył się do NSZZ "Solidarność", t do uświadomienia zmian, jakie spowodował system władzy totalitarnej w każdym, kto pozostawał pod jego wpływem, i pokonania jego pozostałości, określanej mianem homo sovieticus.

Bruno Schulz

Niemal całe życie spędził w prowincjonalnym Drohobyczu (niedaleko Lwowa), gdzie w 1942 r. został zamordowany przez gestapowca. Wydał zaledwie dwa zbiory opowiadań: Sklepy cynamonowe (1934) i Sanatorium Pod Klepsydrą (1937), napisane silnie zmetaforyzowaną prozą; zilustrował je równie tajemniczymi, przesyconymi symboliką religijną i erotyczną grafikami. Wyjątkowe pisarstwo "wewnętrznego mitu" przerwała wojna, a światową sławę twórczość Schulza zdobyła w drugiej połowie XX w.

Polska szkoła reportażu

Reportaż jako samoistne zjawisko ukształtował się dopiero w XX w., a w piśmiennictwie polskim już w dwudziestoleciu międzywojennym był traktowany jako jeden ze szczególnie atrakcyjnych "gatunków granicznych" literatury. Nawiązanie do popularnych w XIX w. pamiętników, gawęd i kronik ułatwiło niemal natychmiastowe wykroczenie poza dokumentalny zapis rzeczywistości. Skupienie na losach autentycznych postaci, połączone z dążeniem do uogólnienia, okazało się techniką narracyjną, która umożliwiła literacką diagnozę tragicznych zdarzeń XX w., wieku totalitaryzmów, wojen, holokaustu.

Rozwój "polskiej szkoły reportażu" był związany z wydarzeniami II wojny światowej. Jednak dzieła K. Pruszyńskiego czy M. Wańkowicza wyraźnie zmierzały w kierunku prozy fabularnej. Odmienną metodę wybrali: Zofia Nałkowska w Medalionach - ascetycznym świadectwie holokaustu, i Tadeusz Borowski, którego opowiadania rozgrywające się w obozie zagłady, zaliczone początkowo do literatury faktu, postawiły oskarżenie światu, traktującemu człowieka jak towar. Gustaw Herling-Grudziński wykorzystał przeżycia z sowieckich łagrów do postawienia na nowo pytań o podstawowe kwestie etyczne i religijne. Głębia problematyki Innego świata sprawia, że opinia Bertranda Russella, który zaliczył tę książkę do "najważniejszych i najwybitniejszych, jakie ukazały się w XX w." nie traci aktualności.

Autentyczne wydarzenia - od ofiary ojca Maksymiliana Kolbego w Auschwitz po zbrodnię bandy Mansona w kalifornijskiej willi Romana Polańskiego - przywołuje Jan Józef Szczepański w utworach tomu Przed nieznanym trybunałem, aby uczynić je przedmiotem refleksji dotyczącej moralności. Holocaust jest wciąż obecny w losach postaci opisywanych przez Hannę Krall (Zdążyć przed Panem Bogiem, Taniec na cudzym weselu, Sublokatorka), ale jej książki to nie tylko utrwalenie pamięci, to próba zrozumienia współczesnego świata. Podobną rolę pełnią egzotyczne kraje w dziełach Ryszarda Kapuścińskiego (Cesarz, Szachinszach, Imperium). Odległe w czasie wydarzenia, obce obyczaje, przewroty polityczne - służą interpretacji ludzkiej egzystencji i sensu coraz gwałtowniejszych przemian rzeczywistości. Taka perspektywa jest zapewne głównym powodem światowej popularności tych autorów.

Solaris w Hollywood

Twórczość Stanisława Lema (1921-2006) to lektura obowiązkowa i nie lada gratka dla wielbicieli prozy science fiction. Z wykształcenia lekarz i teoretyk nauki, doskonale obeznany z teorią ewolucji, matematyką, cybernetyką, astronomią i fizyką, stał się uniwersalnym "poszukiwaczem mądrości", filozofem i badaczem dróg, jakie wykreśla przed ludzkością rozwój nauki i technologii. Napisał kilkadziesiąt tomów powieści, opowiadań i dramatów science fiction, przetłumaczonych na kilkadziesiąt języków, które weszły do kanonu najsłynniejszych utworów science fiction XX wieku (Solaris, Bajki robotów, Dzienniki gwiazdowe, Głos Pana). Fabuły jego powieści i opowiadań bywają poważne, często jednak groteskowo śmieszne, wykorzystujące stylizację i grę literackimi konwencjami a zawsze niezwykle atrakcyjne literacko i trzymające w napięciu, zawsze też bogate w filozoficzne podteksty.

Najpopularniejsza na świecie powieść Lema, Solaris (1961) doczekała się dwóch ekranizacji: w 1972 r. jej sfilmowania podjął się legendarny radziecki reżyser Andriej Tarkowski. Przeniesienie wielkiej wizji Lema na ekran okazało się zadaniem niezwykle trudnym, nie tylko ze względów artystycznych. Komunistyczne władze zażądały od Tarkowskiego szeregu zmian, które zaburzyły twórczą wizję Lema. Jednak obraz otrzymał Specjalną Nagrodę Jury na festiwalu w Cannes, zyskując miano "najbardziej inteligentnego i przenikliwego filmu w historii kina science fiction". W 2002 r. ekranizacji Solaris dokonał duet Soderbergh-Cameron w wytwórni Twentieth Century Fox. Po obejrzeniu obydwu filmów nasuwa się jeden wniosek - najlepiej sięgnąć po lekturę...

Magia miejsca

Magia miejsca. Czy jest coś takiego i czy to ona sprawia, że najgłośniejsze debiuty prozatorskie ostatnich lat obudziły żywe zainteresowanie w kilkunastu krajach? Z Gdańskiem wiąże się wydany w 1995 r. Hanemann Stefana Chwina (1949), podobnie jak wcześniejszy, opublikowany w 1987 r. Weiser Dawidek Pawła Huelle (1957), z Gdańskiem, gdzie toczy się też akcja Blaszanego bębenka G. Grassa. Nie trzeba odzierać tych książek z właściwej im aury tajemniczości, aby odkryć, że źródła owej magii dają się zracjonalizować: to uczciwy powrót do trudnej przeszłości, tworzonej przez ludzi różnych narodów, kultur, religii i języków, żyjących niegdyś obok siebie. I że taką magiczność zyskują także inne miejsca, jak Wiedeń, Warszawa czy Kraków, opisywane w sadze rodzinnej Joanny Olczak-Ronikier W ogrodzie pamięci. Powodzenie u czytelników, przyznanie jej w 2002 r. Nike - najważniejszej polskiej nagrody literackiej, wykupienie opcji na tłumaczenia na 12 języków - wszystko to potwierdza triumf, nie miejsca przecież, ale literatury przeciwstawiającej się zniszczeniom, zagładzie, okrucieństwu historii, zapomnieniu.

Zbigniew Herbert

Przesłanie Pana Cogito

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę

idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch

ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo

bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy

a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

(...)

strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy

czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę

powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku

a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku

idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów

Bądź wierny Idź

Czesław Miłosz

Tak mało

Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni.
Krótkie dni,
Krótkie noce,
Krótkie lata.

Tak mało powiedziałem,
Nie zdążyłem.

Serce moje zmęczyło się
Zachwytem,
Rozpaczą,
Gorliwością,
Nadzieją.

Paszcza lewiatana
Zamykała się na mnie.

Nagi leżałem na brzegach
Bezludnych wysp.

Porwał mnie w otchłań ze sobą
Biały wieloryb świata.

I teraz nie wiem
Co było prawdziwe.

Wisława Szymborska

Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

Tadeusz Różewicz

Kto jest poetą

poetą jest ten który pisze wiersze
i ten który wierszy nie pisze

poetą jest ten który zrzuca więzy
i ten który więzy sobie nakłada

poetą jest ten który wierzy
i ten który uwierzyć nie może

poetą jest ten który kłamał
i ten którego okłamano
poetą jest ten co ma usta
i ten który połyka prawdę

ten który upadał
i ten który się podnosi

poetą jest ten który odchodzi
i ten który odejść nie może

Adam Zagajewski

List od czytelnika

Za dużo o śmierci,
o cieniach.
Napisz o życiu,
o zwykłym dniu,
o pragnieniu ładu.
(...)

Zobacz,
narody stłoczone
na ciasnych stadionach
śpiewają hymny nienawiści.

Za dużo muzyki
za mało zgody, spokoju,
rozumu.

Napisz o chwilach,
kiedy kładki przyjaźni
zdają się trwalsze
niż rozpacz.

Napisz o miłości,
o długich wieczorach,
o poranku,
o drzewach,
o nieskończonej cierpliwości
światła.

#

projekt i realizacja